Tata co zamiata

Przychodzi tata do lekarza

Kogut domowy radzi…

W latach 90. często zaczynało się dzień w pracy od kawałów. Te najpopularniejsze zaczynały się słowami – “Przychodzi baba do lekarza…”.

Okazuje się, że nasze czasy przyniosły nie tylko wyzwolenie kobiet (panie wróciły do pracy i część obowiązków mam przejęli ojcowie), przyniosły też jeszcze jedno zjawisko.

Można opisać to zjawisko, zmieniając trochę ten popularny w latach 90. kawał, a mianowicie nazwać je “Przychodzi tata do lekarza…” 

Kiedy siedzę z moim synem lub synami u lekarza to zauważam, że proporcja ojciec – matka to wciąż 30% do 70%, ale jeszcze 3 lata temu było to mniej więcej 10% do 90%.

No i te 10% to zazwyczaj przychodziło w towarzystwie żony, nie tak, że sami, że tacy odważni. 

Często z lekarzami ucinamy sobie pogawędkę (bo moje chłopaki to podobno wzór pacjentów) rozmawiamy o dzieciach, chorobach i rodzicach.

Te wszystkie rozmowy doprowadziły mnie do kilku wniosków, które zebrałem poniżej. Dzięki nim stworzyłem…

WOLISZ POSŁUCHAĆ? KLIKNIJ TUTAJ

Tata u lekarza czyli 10 przykazań wizyty lekarskiej

Tata konkretniejszy niż matka

Ojcowie podczas wizyty podają same konkrety, czyli – syn kaszle, syn ma katar, syn ma gorączkę.

Matki zazwyczaj rozpoczynają od historii, co się działo dwa dni przed chorobą i opisują wszystko z najmniejszymi szczegółami, niestety większość tych szczegółów nie wnosi niczego do sprawy.

Tata gapa

Niestety, panowie, my często także polegamy na prostych pytaniach – ile waży dziecko (istotna informacja, żeby podać dawkowanie leku), czy ma alergię, czy przyjmuje jakieś leki.

Często także zapominamy książeczki dziecka (wiem, zbędny gadżet), gdzie często są ważne informacje np. na temat szczepień.

Szczepienie nie musi być dla dziecka traumą do końca życia

Jak wytłumaczyć dziecku, że lekarz jest spoko?

Dobrym sposobem jest czytanie książek na tematy, które są nowe dla dziecka. Jest ich sporo na rynku.

Można też oglądać bajki i tłumaczyć dziecku, że dzisiaj idziemy do dr Słonia. Jeśli znasz lekarza, to możesz go skojarzyć z jakąś bajką.

Nie obrazi się, kiedy dziecko powie w gabinecie: o doktor słoń. Gorzej jak powiesz, że idziecie do Quasimodo albo Wesołego Karła.

Baw się w domu z dzieckiem w lekarza, niech eksperymentuje na tobie. Zestawy lekarskie można kupić już za 50 zł, a często wystarczy zwykła apteczka z samochodu np. po terminie.

Daj się osłuchać, pokaż mu gardło i uszy, niech zabandażuje ci nogę i obejrzy zęby, nawet niech czymś w nie popuka, spokojnie, jeżeli nie będzie to młotek to ci ich nie wybije.

Kogut domowy radzi, co zrobić przed wizytą

Wypytaj dokładnie, co boli dziecko, często oczywiście nazmyśla, ale wypytaj tyle ile się da, zapamiętaj lub zapisz jakie leki mu podałeś przed wizytą, jaki ma kaszel (suchy, wykrztuśny, czy szczekający).

Malec nosi pieluchy? Weź na zmianę razem z chusteczkami i pieluchą na której mógłbyś go przewinąć (taka tetrowa lub z bawełny).

Nie zapomnij o wodzie do picia i chusteczkach do nosa.

Na korytarzu, przed gabinetem

Staraj się, żeby dziecko nie dotykało tych wszystkich pięknych zabawek na korytarzu (o ile są), bo jest to wylęgarnia chorób.

Najlepiej niech siedzi u ciebie na kolanach lub obok ciebie i w miarę cicho oczekuje na wizytę.

Niech nie szoruje rękoma po ścianach, krzesłach (tam też są bakterie), no i przed wejściem do gabinetu niech odwiedzi łazienkę.

Tata z dzieckiem w gabinecie

No dobra, dotarłeś do gabinetu- to już połowa sukcesu. Udało się bez płaczu? No to już jesteś bardzo blisko finału. 

Zazwyczaj wizyta jest prosta – pediatra posłucha płuc, serca, zajrzy do gardła, do uszu, czasem ponaciska na brzuszek, sprawdzi głowę.

Nic wyjątkowego. Jeżeli to przerobisz wcześniej kilka razy w domu jako pacjent, to dziecko będzie wiedziało, że nie ma się czego obawiać.

Dobrze jest także nauczyć dzieci głębokiego oddychania, co bardzo pomaga lekarzowi. 

To jest naprawdę proste do zrobienia. Kilka dni (po kilkanaście minut) zabawy w lekarza i dziecko kompletnie nie boi się wizyty u pediatry.

Bawić się możesz na sobie, na dziecku, na zabawkach, w różnych konfiguracjach, raz jako pacjent, raz jako lekarz.

Kilka dni takiej zabawy i zapewniam Cię, że dziecko zakuma o co chodzi u lekarza. No i co ważne, dzieci lubią ten rodzaj zabawy.

Pytaj lekarza o wszystko co budzi twoje wątpliwości. Czegoś nie rozumiesz? – wyjaśniaj. Nie ma głupich pytań, szczególnie jeżeli chodzi o zdrowie i życie twojego dziecka.

Kogut domowy doradza – po wizycie, czyli o czym pamiętać

Po pierwsze: zapamiętaj, co powiedział lekarz – na co aktualnie choruje dziecko, jakie leki i w jakich dawkach ma przyjmować, czy niektóre leki nie powinny być podawane tylko do godziny 17, a inne np. na czczo.

Czy może wychodzić na dwór, kiedy może iść do przedszkola/szkoły, czy w przypadku pogorszenia (czyli co musi się wydarzyć), masz przyjść do pediatry czy udać się do szpitala.

To informacje bardzo ważne dla ciebie, bo później to zazwyczaj ty będziesz podawał leki, ale także dlatego, że żona na pewno dokładnie wypyta cię o wizytę u lekarza. Nie możesz dać ciała.

Podawanie leków

Rób to z głową, szczególnie jeśli podajesz je maleństwu. Najlepiej korzystaj z miarek dołączanych do lekarstw.

Naprawdę robi różnicę kiedy podasz 3 razy po 5 ml leku zamiast 3 razy po 2,5 ml i nie do końca będzie to na korzyść dziecka.

Większość leków powinno się także podawać dziecku w określonych porach, zazwyczaj po posiłku.

Często zdarzają się leki np. wykrztuśne, które powinno się podawać do godziny 17:00.

Są także sterydy wziewne podawane często przy chorobach układu oddechowego, które również trzeba odpowiednio dawkować (dopytaj koniecznie lekarza).

Pominąłeś dawkę leku? Sprawdź, czy i w jaki sposób możesz ją podać, nie wszystkie leki na to pozwalają.

Dzieci raczej niezbyt chętnie zażywają leki, chociaż są coraz smaczniejsze. Niestety trafiają się również te gorzkie, których sam byś nie wypił.

Wymyślaj więc jakąś historię związaną z zabawkami twojego dziecka – ten syrop przygotował dla ciebie dinozaur, a ten to jest syrop mocy od Hulka.

Bądź kreatywny. Zadziała to bardziej niż “masz to wypić bo jak nie to pojedziesz do szpitala”.

Tato, antybiotyk- i co dalej?

Często wizyta lekarska kończy się antybiotykiem (u dobrego lekarza to naprawdę ostateczność). Wtedy nie zapomnij o podawaniu leku osłonowego.

Możesz je kupić w formie kropel, syropu, proszku. Niestety będziesz musiał znaleźć idealne rozwiązanie dla twojego dziecka. Mi to zajęło trochę czasu i sporo zmarnowanych pieniędzy.

Ważne szczególnie w przypadku antybiotyków. To, że jakiś lek zadziałał na twoją mamę, siostrę czy babcię albo dziecko sąsiada i zostało trochę tego leku, to nie znaczy, że masz go podać swojemu dziecku bez konsultacji z lekarzem.

Przedszkole, szkoła, podwórko…

Chore dziecko teoretycznie powinno siedzieć w domu. Czasami lekarze zalecają wyjścia na spacer, ale niezbyt długi i spokojny, a nie bieganie jak mały ninja. 

Słabym pomysłem jest puszczanie dziecka następnego dnia po wizycie u lekarza do przedszkola lub szkoły.

Dlaczego? Po pierwsze: dla komfortu dziecka. Pomyśl, czy ty czujesz się fajnie w pracy z gorączką, zatkanym nosem? Czy siedzisz na luzie i pracujesz nad projektami, czy raczej przeklinasz szefa, że nie dał ci wolnego? 

Po drugie: pomyśl o innych dzieciach i ich rodzicach. To, że ty nie masz z kim dziecka zostawić to jest twój problem i dlaczego miałbyś tym problemem obarczać za chwilę 5 czy 10 rodzin?

W przedszkolu i szkole choroba idzie jak tsunami. W jednej chwili zmiata wszystko. Dlatego zostaw chore dziecko w domu dla dobra malucha i jego przyjaciół.

Bądź pewien, że jeśli puścisz go do przedszkola, to raczej mu się nie poprawi, a na pewno będzie z tego kilka ofiar, bo jedna z ulubionych zabaw dzieci w przedszkolu to kaszlenie na siebie.

Chyba nie chcesz, żeby Twoje dziecko było sławne wśród rodziców jako organizator tej niezbyt mądrej zabawy?

Zapraszam do dyskusji.

Pokaż więcej

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to top button