Tata co wychowuje

Jak Tata z Synem

Kogut domowy o wielkiej miłości, która łączy Tatę z synem

Chciałbym, żebyś przeczytał o tym, czego mi zabrakło, kiedy w wieku 17 lat straciłem Ojca.

Dlaczego staram się teraz jako tata nie popełniać błędów, które popełniliśmy razem z moim ojcem.

Powiem ci także o 10 rzeczach, o których musisz pamiętać w kontakcie ze swoim dzieckiem, żebyś w przypadku życiowej tragedii cierpiał i rozpamiętywał jak najmniej, a skupiał się na pielęgnowaniu tych pięknych chwil.

Zapraszam więc do przeczytania mojego artykułu, będzie osobiście, będą emocje, będzie przydatnie. Obiecuję.

Kogut domowy o relacjach

Relacje między Tatą a dzieckiem, są to szczególne relacje, zupełnie inne niż w przypadku matki z dzieckiem. 

Do napisania artykułu na ten temat na mojej stronie, a później do nagrania PODCASTU zabrałem się po przeczytaniu 10 najważniejszych rzeczy, które wypisał Richard Pringle po śmierci swojego 3 letniego syna.

Uzupełniłem je moim komentarzem, bo mam wrażenie, że my, jako rodzice, myślimy podobnie.

Kogut domowy o sobie

Jestem tatą, mam dwóch synów. Zarówno oni jak i ja, mamy swoje charaktery.

Moich chłopaków dzielą dwa lata różnicy, ale w charakterach są jak ogień i woda. W skrócie: łatwo nie jest. 

Ale jestem też synem. Mój tata co prawda zmarł, kiedy miałem 17 lat i było to dla mnie bardzo trudne przeżycie, jednak wciąż mam mamę oraz przemyślenia i wspomnienia z tych wspaniałych lat, które dał mi tata.

Jedno z nielicznych zdjęć z Tatą. Fot. Archiwum prywatne

Człowiek, którego darzyłem ogromnym szacunkiem i miłością, odszedł chyba w jednym z najtrudniejszych okresów w życiu dorastającego chłopaka.

W czasie pełnym emocji i zmian.

Teraz co prawda młodzież dojrzewa dużo szybciej, ale w tamtym okresie – 16, 17 lat to był okres buntu młodzieńczego, dorastania, myślenia o przyszłości, trochę poważniejszych miłości.

Każdy chłopak potrzebuje w tym okresie ojca. 

Tamta śmierć nauczyła mnie bardzo ważnej rzeczy. Rzeczy którą jednak tak naprawdę zrozumiałem dopiero teraz, kiedy sam zostałem ojcem.

Bo co ciekawe, to nie śmierć ojca, a narodziny synów tak mocno pokazały mi jak kruche jest nasze życie.

Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Niby to takie proste, ale w codziennym życiu o tym kompletnie nie myślimy, nie zastanawiamy się nad tym, że wychodząc do pracy, możemy już nie wrócić do domu.

Możemy też do niego wrócić, ale domu już nie będzie. Życie jest cholernie skomplikowane, a my o tym wciąż tak mało pamiętamy. 

Tata o tym czego możesz żałować…

Czas na 10 rad od Richarda. Wprowadź je w życie już teraz, żebyś później nie musiał żałować, że czegoś nie zdążyliście razem zrobić, czegoś wspólnie nie przeżyliście.

Tak jak wspominałem, rady od Richarda uzupełnię swoimi życiowymi spostrzeżeniami. No to zaczynamy.

Miłości i pocałunków nigdy za wiele

Jak dla mnie – jestem sto razy na tak. Jeden z moich znajomych powiedział mi kiedyś coś tak okropnego, że musiałem do siebie dochodzić przez pół dnia. 

“Staram się nie całować mojego syna za często, nie przytulać, żeby nie wyrósł na ciotę”.

Ja przytulam, całuję moich synów tak często jak tylko mogę. Zresztą zauważam, że ta bliskość jest im cholernie potrzebna.

Sami biegną czy do mnie, czy do mojej żony zawsze kiedy potrzebują przytulasa. 

Ja też zaczynam dzień od przytulenia się do nich, kończę go tym samym, a w międzyczasie przytulamy się kiedy tylko mamy na to ochotę.

I powiem szczerze, że w przytulaniu jest moc. Koi nerwy i daje tak niesamowitą radość.  

Czy wyrosną na “cioty”? Nie. Wyrosną na szczęśliwych ludzi, którzy będa wiedzieli co to uczucia i nie będą się ich wstydzili. 

Zawsze macie czas

W dzisiejszych czasach, kiedy szaleje ten popieprzony wirus jest może nam trochę łatwiej niż przed tą całą pandemią, bo z urzędu mamy dla siebie więcej czasu. 

Pamiętaj jednak, żeby- kiedy ten czas minie- nie zmarnować tej lekcji, którą teraz otrzymujesz od życia. Zwolnij i zacznij żyć ze swoim dzieckiem.

Żaden tablet, telewizor czy smartfon nie zastąpią ciebie. No i wiem, że czasem jest ciężko, też czasem muszę chwilę odpocząć, zresetować mózg. 

Wtedy włączam chłopakom jakąs bajkę, niech posiedzą w spokoju te 15-30 minut. Staram się jednak jak najwięcej rzeczy robić wspólnie z moimi synami.

Nie szukam wymówek, że muszę ugotować obiad, więc znikam z ich życia na godzinę. Staram się to robić z nimi. Ostatnio na przykład upiekliśmy razem bułki.

Kiedy sprzątam mieszkanie to daję im szmatki, wodę, żeby mogli sprzątać razem ze mną. Dzieciaki uwielbiają zadania domowe, traktują to jako świetną zabawę. Wykorzystaj to!

Róbcie tak wiele zdjęć i filmów, jak to możliwe

Teraz mamy naprawdę o wiele łatwiej niż kiedyś. Ja mam z ojcem raptem kilka zdjęć i dwa, może trzy krótkie filmy. 

Jak to się mówi – kiedyś było inaczej. No i z jednej strony może było lepiej, bo wszystkie piękne chwile zapisywaliśmy na twardym dysku w swojej głowie, ale z drugiej strony brakuje fotografii, które można pokazać swoim dzieciom, które nie miały przyjemności poznać dziadka czy babci. 

Chłopcy często pytają mnie o dziadków, kim byli, co robili. Opowiadamy im o tym jak dziadek Stasiek robił wspaniałą kapustę kiszoną i fenomenalne ogórki, dzięki temu pokochali ogórki kiszone. 

Patriotyzmu uczymy ich na podstawie historii dziadka Mietka, który był żołnierzem i był dumny z tego, że może służyć ojczyźnie. 

Chłopcy często wspominają, że by się pobawili z dziadkami w wojsko, pokisili kapustę, popracowali w piwnicy z dziadkiem Mietkiem. Nie poznali dziadków, ale widzę, że cholernie ich potrzebują.

Sam często sięgam pamięcią do filmów, które kręcił mój ojciec. Zauważam dzięki temu jak bardzo jesteśmy do siebie podobni.

On też uwielbiał nagrywać, robić ze swoimi dziećmi teatrzyki, kochał robić zdjęcia. Tylko wtedy możliwości były nieco inne.  

Dziś już nie ogranicza cię liczba kaset VHS czy klatek na kliszy aparatu. Masz nieograniczone możliwości i po prostu nie spieprz tego.

Zamiast wydawać pieniądze, spędzajcie wspólnie czas

Często łatwiej jest nam po prostu kupić dziecku kolejną zabawkę. Bo mamy takie możliwości.

Myślisz: zyskam trochę spokoju.

Po przedszkolu zawieziesz dziecko na zajęcia, angielski, karate, pływanie, tenis, jazda konna, programowanie, byle tylko odpocząć po pracy, zyskać dodatkową godzinę na swoje obowiązki, zakupy czy po prostu przyjemności. 

Ulubiona zabawka chłopaków – basen. Fot. Archiwum prywatne

W tym wszystkim zapominamy jednak o najważniejszym – to przecież ty jesteś najlepszą zabawką dla swojego dziecka. To twojego czasu potrzebuje, żeby jego dzieciństwo było udane. 

Często niestety rozumiemy to dopiero wtedy, kiedy tego czasu nam zabrakło. 

5. Śpiewajcie razem

Dodałbym jeszcze do tego – tańczcie razem.

Wygłupiajcie się. Dziecko uwielbia wszelkie zabawy, a wspólne śpiewanie, a czasami raczej wycie jak wilk do księżyca to naprawdę wspaniała forma spędzania wolnego czasu.

Nie martw się tym, że nie umiesz śpiewać czy tańczyć. Nikt poza twoim największym przyjacielem – dzieckiem, tego nie widzi. Więc daj się porwać chwili.

Nie słuchaj też swojego dziecka, kiedy mówi, że nie lubi śpiewać lub tańczyć, po prostu źle się za to zabierasz.

Puść mu jakieś piosenki dla dzieci, niech lecą jako tło muzyczne podczas waszych zabaw. Zobaczysz jak za chwilę zacznie sobie podśpiewywać pod nosem.

Kogut domowy radzi – zapamiętaj te 5 powyższych zasad i dopiero kiedy to zrobisz przeczytaj 5 kolejnych

Cieszcie się drobiazgami

Byle nie do przesady. Ja przeszedłem tutaj chyba w zbieractwo jak niektórzy mieszkańcy USA z paradokumentów telewizyjnych.

Zbieram każdą ich pracę, każde, nawet najmniejsze dzieło sztuki. Na szczęście mój głos rozsądku, czyli żona dokonuje kontroli jakości i segreguje to co wrzucam do pudełek, które później wędrują na strych.

Dostaną to wszystko jako prezenty na swoje osiemnastki, każdy po tirze wspomnień ;-).

Mnie po prostu cieszy każda ich praca, bo wiem, że wkładają serce w to co robią. Cieszy mnie każdy rysunek, wyklejanka, którą razem wykonujemy. 

Uwielbiam rozmowy z nimi, bo są takimi bystrymi chłopakami.

Nasze rozmowy niby o pierdołach, ale często są naprawdę na wyższym poziomie, niż te, które przeprowadzam z osobami dorosłymi.

Widzę jaką ogromną radość daje im, ale także i mi,  to, że pomagam im odnaleźć odpowiedzi na pytania, o których czasami bym nawet nie pomyślał 😉

Zawsze całujcie dzieciaki na pożegnanie

Pamiętam o tym, żeby nigdy nie wyjść z domu bez pożegnania, bez pocałunku, przytulenia czy słów: miłego dnia, do zobaczenia. 

Staram się, żeby wszystkie sprawy były załatwione zanim zamknę za sobą drzwi i wyjdę z domu, żebyśmy nie rozstawali się pokłóceni.

Dbam o to, żebyśmy w razie czego mieli co pamiętać, żebyśmy pamiętali te miłe rzeczy,  ten ostatni pocałunek, uścisk dłoni, te proste słowa “miłego dnia”, a nie to, że się pokłóciliśmy, że mamy do siebie jakieś żale. 

Dlaczego? Pamiętam jedne z ostatnich słów mojego ojca:

Zajmij się rodziną, dbaj o mamę i siostrę.

To i to nie było tak, że mój tata chorował na raka i wiedział, że ma miesiąc życia.

Zmarł nagle, serce przestało bić w dalekim Libanie, a słowa te padły dzień lub dwa przed jego śmiercią.

Nie spodziewał się śmierci, ale wypowiedział te słowa, bo w tym momencie miały dla niego jakieś znaczenie.

Ja te słowa pamiętam mimo upływu tych wszystkich lat. Były na tyle mocne, że zostały mi w pamięci i zostaną już raczej na zawsze.

Zmieniajcie nudę w zabawę

Każde, nawet najnudniejsze zadanie może być fajną zabawą. Nauczyła mnie tego nasza obecna sytuacja. 

Kiedy dzieciaki dostają mnóstwo zadań domowych i słyszę, że to nuda, że im się nie chce tego robić, to zawsze znajduję sposób na to, żeby przemienić to w dobrą zabawę, a nie w smutny obowiązek. 

Z nawet najnudniejszej rzeczy da się zrobić coś kreatywnego, fajnego, tylko musisz znaleźć odpowiedni sposób na sprzedanie tego dziecku ;-). 

Czasami do szczęścia wystarczy kałuża. Fot. Archiwum prywatne

Kobiety często mówią, co może być ciekawego w 22 facetach biegających za jedną piłką?

Wtedy pojawia się Ronaldo i one już wiedzą, co jest w tym fajnego.

Ale tak na poważnie, jakby się nad tym zastanowić, to jest tam mnóstwo fajnych rzeczy, ale trzeba się wkręcić w ten cały futbol.

Bez pokochania piłki nożnej, może być ona tak samo interesująca jak curling. 

Prowadźcie dzienniki

W dzisiejszych czasach tak naprawdę wszyscy prowadzimy dzienniki. Facebook, Instagram czy zdjęcia, które wykonałeś aparatem w telefonie.

Nawet, jeśli nie umieściłeś  ich w sieci, to masz je przecież w pamięci telefonu.

Pod tym względem jest więc zdecydowanie łatwiej, ale może czasami warto wrócić do wersji tradycyjnej. 

Pisz z dzieckiem pamiętnik, który na przykład dasz mu na jego osiemnaste urodziny.

Niech tworzy go razem z Tobą. Chodzi do przedszkola i nie umie jeszcze pisać? Nie ma problemu. Ty pisz o swoich uczuciach do niego, o waszych przeżyciach, ważnych wydarzeniach, a on niech rysuje obrazki.

Na pewno kiedy otrzyma taki prezent na osiemnastkę to będzie ryczał jak bóbr, ze wzruszenia albo ze śmiechu, ale będzie to na pewno kozacki prezent.

Dzieci to błogosławieństwo

Usłyszałem kiedyś genialne słowa, któregoś z naukowców. Nie pamiętam niestety teraz, kto je wypowiedział i nie mogę ich znaleźć w internecie, a tu podobno jest wszystko. 

Brzmiały one mniej więcej tak:

Jeżeli umarłeś, to jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, bo miałeś okazję się urodzić

I to chyba najlepsze zdanie na koniec tego artykułu, ale jak powiedział Leszek Miller:

Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna

To mam jeszcze kilka zdań na sam koniec.

Kogut Domowy na sam koniec…

To wszystko o czym mówiłem wcześniej wydaje się z jednej strony tak banalne, tak proste do wykonania, z drugiej jednak: tak często o tym zapominamy. 

Tak często się zdarza, że nie mamy czasu dla swojego dziecka, bo zawsze są ważniejsze sprawy. Z drugiej strony: czy jest coś ważniejszego od dziecka? Od jego potrzeb, uśmiechu, od jego pytań?

Koronawirus, który uwięził nas w domach, pozwolił nam się zbliżyć do siebie, odkryć na nowo.

Jednak po kilku tygodniach zamknięcia w domu, sytuacja zaczyna się trochę odwracać i często błagamy Boga w modlitwach przed snem o powrót szkół i przedszkoli. 

Żyjemy w innych czasach niż nasi rodzice, mamy w zasadzie wszystko w zasięgu ręki.

Zapominamy przez to, że dla dziecka najlepszą zabawką na świecie nie jest kolejne pudełko klocków, kolejny samochodzik, ale jesteś nią ty – tata, mama.

To z tobą chce się bawić, ganiać po podwórku, łapać motyle i skakać po kałużach. 

Nie pamiętamy o tym, że dla naszego dziecka każde pytanie, które zadaje, jest ważne.

Dla niego nie ma głupich pytań, skoro je zadaje, to znaczy, że ta kwestia chodzi mu po głowie.

Pytanie o to kto stworzył Boga, czy o to dlaczego mama sika inaczej niż on to nie są głupie pytania.

Czasami jesteśmy źli na nasze dziecko. Uważamy, że jest niegrzeczne, nie słucha nas, ignoruje.

A przecież dziecko się tego uczy ze swojego otoczenia. Samo się nie nauczyło bycia niegrzecznym, samo nie nauczyło się “olewania” ciebie.

Musiało dostrzec takie przykłady w swoim życiu. Otoczenie, w którym żyje, gdzieś popełniło błąd.

Sam złapałem się na tym, że czasami wykonując obowiązki koguta domowego, słyszę z salonu pytania czy prośby synów i często odpowiadam na nie – “zaraz”, “za moment”. 

No i pewnego pięknego dnia po kilku takich odpowiedziach ugryzłem się w język, stuknąłem w głowę i powiedziałem w myślach – “baranie jeden, już teraz wiesz skąd wzięło się to ich irytujące “zaraz”?

Ale my, ludzie, mamy też jeszcze jedną niezbyt dobrą cechę. Doceniamy swoich przyjaciół, rodzinę, dopiero wtedy, kiedy odchodzą.

Dopiero wtedy zaczynamy się do siebie zbliżać i siebie potrzebować.

Wtedy mamy wreszcie dla siebie czas,  trzymamy ukochaną osobę za rękę na szpitalnej sali, bo wiemy, że został jej miesiąc życia.

O siebie też zresztą zaczynamy dbać, dopiero wtedy, kiedy praktycznie jest już za późno. Kiedy zapada wyrok- u mnie była to- cukrzyca. 

Dopiero po diagnozie i po narodzinach mojego pierwszego dziecka zabrałem się za siebie i przestałem się zabijać.

Z moimi najlepszymi przyjaciółmi. Fot. Archiwum prywatne

Zrobiłem to po to, żeby żyć jak najdłużej i cieszyć się moimi synami, żeby być dla nich, bo wiem, jak wiele dla nich znaczę.

Dlatego też często wkurzam się na siebie, że kiedy ojciec chciał mnie zabrać do piwnicy, do garażu, żeby pobyć ze mną, naprawić samochód czy podziergać nad czymś w piwnicy, wolałem pograć w piłkę. 

Teraz wiem, że brakuje mi nie tylko tych “męskich” umiejętności, ale również chwil spędzonych z ojcem.

Tato, zatrzymaj się na chwilę

Żyjemy za szybko, nie myślimy o przyszłości naszej i naszych dzieci.

Bo w tym wszystkim nie chodzi o to, że wykupiłeś polisę, żeby zapewnić im przyszłość.

To jest ważne, jasna sprawa, ale ta polisa nie da im najważniejszego: wspomnień, radości z chwil spędzonych z Tobą. To Ty jesteś ich najlepszą polisą.

Żyjemy tylko “tu i teraz” i przez to nie szanujemy ani siebie, ani swojego życia. W pogoni za pieniądzem, kolejnymi dobrami, zapominamy o prostych sprawach, których nam brakuje na samym końcu.

Zapominamy o uśmiechu, rozmowie, byciu ze sobą i dla siebie. Konsumujemy, ale nie żyjemy. Jesteśmy jak roboty, żyjące bez żadnych emocji.

Kogut Domowy – już teraz to słowa na sam koniec

Jeżeli więc nie chcesz wkrótce płakać i mówić do siebie – “dlaczego tak mało spędziliśmy razem czasu”, “dlaczego odszedł tak szybko”, “mieliśmy spotkać się w przyszłym tygodniu”, “mieliśmy iść na lody”… to zacznij żyć już teraz. 

Zorganizuj swoje życie na nowo, niech będzie pełne szacunku i miłości.

Spędzaj jak najwięcej czasu z dziećmi, z rodziną, z przyjaciółmi. Zdobywaj świat i rób w nim nawet najgłupsze rzeczy.

Cieszcie się sobą, bo bycie razem to największe szczęście.

Dzisiejszy czas temu sprzyja. Wykorzystaj dobrze tego pieprzonego koronawirusa.

Korzystaj z każdej chwili, którą możesz spędzać z dziećmi.

Wiem, że nie jest łatwo, ale może być chociaż trochę milej, możesz naprawdę nadrobić jeszcze całkiem sporo.

Jeżeli nie obudzisz się w tym momencie, to nie obudzisz się już nigdy, a twoje późniejsze słowa, zaczynające się od “dlaczego”, będą puste. Nie uzyskasz już na nie odpowiedzi, bo nie będzie od kogo. 

Ksiądz podczas mszy pogrzebowej mojego taty powiedział bardzo mądre słowa – “śmierć przyszła jak złodziej”.

Tak, ona zawsze przychodzi jak złodziej, ale możemy być na nią przygotowani, a wtedy ostatnie pożegnanie będzie wyglądać inaczej.

Będziesz wiedział, że zrobiliście razem wszystko, co mogliście. 

Ja nie byłem na to przygotowany. Niestety. 

Śmierć nie jest łatwa dla nikogo. To normalne, ale zawsze możemy się na nią przygotować, nawet wtedy, kiedy przychodzi nagle.

Wystarczy nie zostawiać za sobą niezałatwionych spraw. Tak planować swoje życie, żebyś kończąc każdy dzień, mógł spokojnie usiąść i powiedzieć – wszystko jest załatwione.

Są tacy ludzie, którzy twierdzą, że im nic nie grozi, bo są ostrożni, dbają o siebie, mają pieniądze, mają dokładnie zaplanowane życie na kilka lat do przodu. 

Samochodem jeżdżą ostrożnie (pytanie, czy inni kierowcy również), nie biorą narkotyków (a co jeśli dopadnie cię narkoman na ulicy?), uprawiają sport (a co jeśli nagle okaże się, że masz ukrytą wadę serca i padniesz na zawał?).

Ludzie, którzy tak myślą, nie są świadomi ulotności swojego życia. 

Zróbcie to dla siebie. Nie zostawiajcie za sobą niezałatwionych spraw. Nie wychodźcie z domu bez pocałunku, bez miłych słów w kierunku najbliższych.

Nawet jak lecą gromy, to przeproście się zanim wyjdziecie, dogadajcie się.

Żyjcie tak, żebyście mieli poczucie, że gdyby wydarzyło się coś złego (oby nie), to jesteście na to gotowi.

No i teraz to już koniec. Nie spieprzcie tego tak jak ja to zrobiłem, będąc synem.

Dziś, jako ojciec robię wszystko, żeby było miło, nawet w najtragiczniejszym momencie życia.

Pokaż więcej

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to top button