Trendy

Tak! Jestem złym tatą!

Jestem złym tatą i dobrze mi z tym, dlaczego?

Kogut domowy uważa, że nie zawsze trzeba być wzorem do naśladowania, ale zawsze trzeba być jako tata i jako człowiek, osobą prawdziwą, nawet w mediach społecznościowych. Jak nauczyć dziecko sprzątać? Przeczytaj.

Dzisiaj opowiem ci o tym, dlaczego uważam, że jestem złym tatą. Chociaż odpowiedź już chyba otrzymałeś patrząc na ilustrację tego wpisu.

Jak można dopuścić do takiego syfu. Tak, to częste słowa, które słyszę od mojej żony, ale nie tylko.

To obraz, który powitał mnie dzisiaj rano i nawet miałem chęć to sprzątnąć, ale powiedziałem sobie – NIE. Dlaczego?

Dlaczego nie sprzątam po swoich dzieciach?

Moi synowie (jak to mówią – prawie 5 i prawie 7 lat) to takie sprytne istoty, że wierzą w Świętego Mikołaja w okolicach gwiazdki i w magiczne wróżki, kiedy trzeba posprzątać.

W pierwszym przypadku już nawet młodszy kombinuje, że za Mikołaja to się tata przebrał, albo pani z przedszkola (tak w tym roku odwiedził dzieci w przedszkolu Mikołaj z kolczykami ;-))

No, ale w okolicach gwiazdki woli wiedzieć, że to ktoś inny przynosi prezenty, no bo jak się nie spodoba to zawsze tata albo mama kupią ;-)

W drugim przypadku chociaż jako chłopcy nienawidzą lalek i wróżek, to wolą wierzyć we wróżki, żeby nie musieli sprzątać.

Od zawsze staram się im wpajać, że jedyną wróżką, która ich może odwiedzić to wróżka zębuszka i to tylko przy pierwszym zębie. Bo nie chcę zbankrutować.

Kogut domowy chociaż uwielbia sprzątać i gotować, to ma taką złotą zasadę, że nie sprzątam po swoich dzieciach.

Od małego staram się uczyć ich odpowiedzialności i porządku. Może dlatego, kiedy idą się bawić do sali zabaw to sprzątają po sobie.

To dlatego z przyjemnością pomagają rodzicom podczas porządków. No dobrze, trzeba ich podejść, ale przy odpowiednim pokierowaniu, ochoczo sprzątają.

Co osiągnęliśmy takim postępowaniem? To, że chłopcy wiedzą, że warto mieć porządek, bo…

  • się nie przewrócę, ani mama i tata się nie przewrócą
  • wiem gdzie mam swoje zabawki i nie muszę ich godzinami szukać
  • moje zabawki są kompletne, ludziki, dinozaury i inne cuda mają nogi, ręce i głowy
  • mam więcej miejsca na zabawę

Sprzątając za swoje dzieci nauczyłbym ich tego, że przychodzi jakaś magiczna wróżka i czarodziejską różdżką powoduje, że zabawki wracają na swoje miejsce.

Nie nauczyłbym ich odpowiedzialności, a przecież to jest niezwykle ważne w dorosłości. Dziecko wychowywane bez poczucia odpowiedzialności nie rozumie pewnych związków przyczynowo-skutkowych.

Dlatego nie sprzątam za nich, ale sprzątam z nimi.

Jak nauczyć dziecko sprzątania

To nie jest niemożliwe. No chyba, że twoje dziecko ma już 15 lat i całe życie tata i mama sprzątali za nie, no to musisz trochę mocniej kombinować.

Kogut domowy z małżonką mają prosty sposób, który jak na razie sprawdza się bez zarzutów.

Zachęcamy swoje dzieci do wspólnego porządku. Czasami jest tak, że np. ja sprzątam łazienki, żona kuchnię, a dzieci swoje pokoje.

Czasami sprzątamy razem, cała brygada zabiera się za porządek w salonie. Każdy ma przydzielony swój rewir lub elementy (jeden sprząta klocki, drugi dinozaury, trzeci książki, czwarta samochody).

Działamy wspólnie. Każdy ma wyznaczony cel. Kiedy jedna osoba skończy to pomaga reszcie. Staramy się unikać słowa – sprzątanie, nie wiem dlaczego, ale dzieci tego nienawidzą.

Mówimy raczej o porządkach lub o ogarnianiu (ten zwrot lubią najbardziej) ;-)

Najważniejsze jest to, żeby robić to razem i tłumaczyć po co to robimy, językiem korzyści:

  • będziesz wiedział, gdzie masz swoje zabawki i nie będziesz musiał ich szukać
  • nie pogubisz klocków, czy innych drobnych elementów
  • nie przewrócisz się podczas innych zabaw
  • odkurzacz nie wciągnie klocków

Pozytywy można mnożyć. Spróbuj sam, a zobaczysz, że dzieci uwielbiają sprzątać, wystarczy tylko robić to razem i unikać zwrotu – sprzątać.

Jak nie uczyć dzieci sprzątania

Zdecydowanie nie polecam “zachęt” typu – “jak tego nie sprzątniesz to wyrzucę to na śmietnik”, to nie działa. Jedyne co osiągniesz w ten sposób to złość dziecka.

Kogut domowy unika także rozkazów w stylu – posprzątaj ten bałagan. To też nie działa, szczególnie kiedy dziecko wraca z przedszkola/szkoły i musi odpocząć.

Generalnie to chyba zauważyłeś tato to samo, że rozkazy to tak średnio działają na dzieci.

Nawet jak spełniamy nasze groźby (tak mi też się zdarzało wyrzucać zabawki do czarnego worka na śmieci) to dziecko jest na tyle sprytne, że złapie się na to raz.

No bo przecież nie wyrzucisz zabawek, które kupiłeś za kupę kasy do śmieci, za godzinę, dwie, za dzień mu je oddasz i w tym momencie straciłeś już straszaka, więcej się nie nabierze.

Krzykiem, rozkazami powodujesz tylko w dziecku złość, a to przynosi odwrotny skutek.

Zamiast sprzątania masz awanturę, która często kończy się tym, że zamiast porządku jest większy burdel, bo dziecko ze złości rzuca zabawkami.

Dlatego warto współpracować, a nie rozkazywać.

Dzisiaj po szkole/przedszkolu uprzątniemy ten bałagan ze zdjęcia, zrobimy to razem.

Dobrego dnia.

Pokaż więcej

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to top button