Od ryzyka zgonu do czarnego pasa w karate!

Inspirująca historia dziecka, droga od zagrożenia śmiercią do czarnego pasa w taekwondo.

Wyobraź sobie, że Twoje dziecko rodzi się z chorym sercem. Jakie myśli zaprzątają twoją głowę drogi Tato? Kogut domowy znalazł historię, która może podnieść na duchu w tak ciężkim momencie życia.

Francisko Saldivar Jr. bo o nim mowa urodził się z trzema dziurami w sercu.

„To wywróciło nasz świat do góry nogami” – powiedział jego tata, kiedy usłyszał informację o zdrowiu syna od lekarzy.

Lekarze dali rodzinie nadzieję, informując, że jest szansa na samoistne zamknięcie się dziur w sercu.

No i prawie tak się stało, dwie się zaślepiły, ale wciąż pozostała trzecia, która stwarzała zagrożenie życia małego Francisco.

Ubytek przegrody międzyprzedsionkowej powodował cięższą pracę serca i płuc. Chłopiec był pod ciągłą obserwacją kardiologa.

Do 2018 roku sytuacja wydawała się być opanowana. Niestety później wszystko się zmieniło. Potrzebna była operacja na otwartym sercu.

Mama chłopca usłyszała, że sytuacja jest tragiczna i potrzebna jest natychmiastowa operacja. W innym wypadku ich syn po prostu może pewnego dnia umrzeć.

Operacja serca u dziecka

W listopadzie 2018 roku pięcioletni Frankie przeszedł operację. Lekarze poinformowali rodziców, że wszystko zakończyło się sukcesem. 

Sam chłopiec po odzyskaniu przytomności zamiast korzystać z pieluchy uparł się, że skorzysta z toalety.

Było to wyzwaniem dla rodziców i personelu, bo chłopiec był podłączony do specjalistycznej aparatury, ale postanowiono spełnić jego marzenie.

Tata chłopca usłyszał od pielęgniarki, że jego syn to prawdziwy kozak i że szybko dojdzie do siebie, ponieważ inne dzieci wymagają kilku dni po zabiegu, żeby dojść do siebie.

Po tygodniu pobytu w szpitalu rodzice razem z chłopcem wrócili do domu. Jak mówi jego mama – “to był ciężki okres, baliśmy się o niego w każdej sekundzie”.

W ciągu kilku miesięcy serce Frankiego znów funkcjonowało normalnie. Nie potrzebował już leków. 

W styczniu 2019 roku, dwa miesiące po operacji, wrócił do przedszkola. 

Niestety jego pasja – taekwondo musiała chwilę poczekać. Dopiero po kilku kolejnych miesiącach otrzymał pozwolenie na powrót do taekwondo.

Kogut domowy już zna historię takich kozaków. Bardzo się cieszę, że kolejnemu dziecku udało się wygrać z choroba i zrealizować swoje marzenia.

Mały Frankie po operacji na sercu. Fot. Heart.org

Frankie – droga bohatera

Dziś Frankie chodzi do szkoły i niedawno osiągnął kolejny życiowy sukces. Zdobył czarny pas w swojej ulubionej dziedzinie sportu.

„Nic go nie powstrzymuje,” powiedziała jego mama Maria. „Jest jak króliczek Energizer”.

Francisco powiedział, że Frankie planuje zostać instruktorem taekwondo.

Okazuje się, że choroba nauczyła go większej odpowiedzialności i świadomości tego świata. Jest aktywny fizycznie i trzyma się odpowiedniej diety.

W chwili obecnej rodzice chłopca mają jeden problem. Mały Frankie musi unikać sportów kontaktowych, a jego kolejnym marzeniem jest bycie liniowym dla zespołu futbolu amerykańskiego z San Francisco – 49ers.

To kolejna historia z pięknym finałem. Kogut domowy uwielbia takie piękne i wzruszające opowieści.

Każdego dnia jako tata drżę o zdrowie moich synów. Wiem jak czują się rodzice, którzy dostają złe wiadomości o zdrowiu swojego dziecka.

Wiem, że wtedy ich życie zmienia się o 180 stopni, ale wiem też, że wygrywają tylko ci, którzy wierzą, że mimo wszystko będzie dobrze i razem walczą z przeciwnościami losu.

Niech ta historia pokazuje, że warto wierzyć, bo jak mówią – wiara czyni cuda.

Sprawdź także:

Exit mobile version